MuszeGadac

MuszeGadac

wtorek, 30 grudnia 2014

Trochę zdziwienie

Siedzę sobie spokojnie w pracy, bo ktoś musi czekać na listonosza no i mój szef zamówił sobie etui do telefonu, które może przyjść dziś lub jutro. Etui to ważna sprawa, bez niego telefon się porysuje, więc jutro siedzę tu też. Do 14.00. Więc czekam sobie tutaj i czytam Internet.  Między innymi zapędziła się na stronę Wysokich Obcasów. Nagle z prawej strony z paska reklam coś mnie uderza po gałach. To reklama. Czego? Nie jestem pewna, ale wiem, że odmłodzi mnie to niesamowicie. Widzę zdjęcie- i takie mam małe deja vu, taki sygnał, że nie jest to moja matka, ani siostra, ale gdzieś już to zdjęcie widziałam. Zanim powiem gdzie, to wklejam tutaj tę reklamę:



Kojarzycie temat "Faces of Meth"? Na wszelki wypadek powiem, że jest to taka akcja anty narkotykowa w USA, gdzie porównano zdjęcia z policyjnych kartotek osób biorących metamfetamine. Na zdjęciach widać, jak w stosunkowo krótkim czasie twarze uzależnionych bardzo się zmieniają. Na niekorzyść. No i te właśnie foty to zdjęcia pewnej pani, pokazujące, jak na przestrzeni 2,5 roku zniszczyła ją meta. 

Poniżej oryginalne foto:


Ogólnie trochę zdziwko, że jakaś firma tak bez krępacji użytkuje sobie to zdjęcie, jako foto pokazujące JAK PANI SIĘ ODMŁODZIŁA po użyciu tego czegoś. Najlepsze, że nawet nie zamienili kolejności zdjęć. Grubo.

Może to jest jakiś pomysł? Może warto zadziałać w ten sposób w ogóle, np:


To mogłaby być świetna reklama fryzjera. Trzeba tylko zamienić kolejność.


Read More

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Sztuczny śnieg

Więc znowu jest grudzień i w przeciwieństwie do zeszłego roku, kiedy to szlał orkan Ksawery, nie ma śniegu. Trochę to niewesołe, bo jak jest śnieg, to jakoś i ładniej i czyściej się robi. Ale śniegu nie ma. Mój pies, a nawet suka o imieniu Wrona zdecydoawała, że nie będzie się z tym godzić. Zrobiła własny śnieg. Z własnego posłania. Ciepły taki śnieg. Jak ciepłe lody...



Po zrobieniu śniegu, najadła się go- jak to każdy przyzwoity pies by zrobił. Ale śnieg był z gąbki, Więc się zrzygała nim. W 6 miejscach. W trzy z nich wpadł kot i się poślizgnął. Bo jest ślepy. Teraz mam psa z niestrawnością, pełno śniegu z gąbki w mieszkaniu i ślepego kota wytarzanego w rzygach.

Bywały lepsze momenty w moim życiu, bywały jaśniejsze dni...





Read More

wtorek, 2 grudnia 2014

Homar, czyli jednak nie jestem fensi

Wczoraj miałam wyjątkowo podły dzień i żeby poczuć się lepiej kupiłam mrożonego homara. W opakowaniu. Nie to, że miałam ochotę na homara, tylko chciałam jednak poczuć się tak, że jakby jestem lepsza niż jestem. Że mało się zarabia, a żyje się jak hrabia. Wszystko wydawało się proste. Nawet jego obsługa, czyli "Położyć na brzuchu i ostrym nożem przekroić na pół rozpoczynając od głowy do połowy tułowia. Przewrócić na drugą stronę i przeciąć wzdłuż na pół zaczynając tym razem od ogona" nie wydawała mi się jakaś straszna, tym bardziej, że najpierw trzeba było go przez dobę rozmrażać. To mi się udało. W rozmrażaniu rządzę.

Ale jak przed chwilą otworzyłam opakowanie i zobaczyłam tego homara, to już nie wiem, co mam z nim zrobić, na pewno nie czuję się na siłach do przekrajania go. Nie wiem. Poważnie zastanawiam się co teraz, i naprawdę nie wiem, o co chodziło mi wczoraj. Może myślałam, że będzie taki mniej w całości? Może zapomniałam, że gotowanie nie jest największą z moich zalet? Trzeba było jednak kupić kapustę. Z nią mniej więcej wiem, co zrobić...




Read More

Zobacz także

MuszeGadac na FB